
Wojskowy dron awaryjnie lądował na prywatnej posesji w Lekowie, w gminie Regimin. Do zdarzenia doszło w poniedziałek wieczorem (15 grudnia) ok. godz. 20:40.
Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński potwierdził, że był to dron należący do polskiej armii. Podkreślił, że nie miał on nic wspólnego z obcymi obiektami nad Polską.
Wojsko wyjaśnia, że nie był to upadek, lecz kontrolowane lądowanie. Podpułkownik Mariusz Łapeta z Dowództwa Komponentu Wojsk Specjalnych poinformował, że dron stracił łączność z operatorem i uruchomił się system bezpieczeństwa, który sprawia, że maszyna automatycznie ląduje w bezpiecznym miejscu.
Był to dron obserwacyjny. Wykorzystywano go podczas szkolenia jednej z jednostek wojsk specjalnych. Dron został zabezpieczony i trafi do dalszej analizy. Sprawdzane będą przyczyny utraty łączności.
