
Mławianka Mława przegrała z Jagiellonią II Białystok 7:4 w ramach rywalizacji w 3. Lidze.
Mecz rozpoczął się pomyślnie dla „Dumy Zawkrza”. Już kilka minut po pierwszym gwizdku arbitra Tomasz Rojkowski trafił na 0:1. Po szybkiej odpowiedzi Jagiellonii, Rojkowski znów wpisał się na listę strzelców, ponownie dając prowadzenie Mławiance. Chwilę przed przerwą znów wyrównali rywale. Dynamiczna wymiana ciosów miała być zwiastunem walki „Biało-Zielonych” do samego końca. Tak się jednak nie stało.
Tuż po przerwie kanonada trwała dalej. W odstępie trzech minut wynik zmienił się ze stanu 2:2 do 3:3, po bramkach Oskara Pawelczyka i Huberta Strugały. Niestety potem było tylko gorzej. „Jaga” szybko zaczęła narzucać swoją grę i uciekać, czego potwierdzeniem były czwarta i piąta bramka. Niedługo później padła szósta i siódma. Na otarcie łez „hat tricka” skompletował Rojkowski, który jest jednym z niewielu pozytywów gry drużyny.
O kryzysie Mławianki mówi kapitan Mateusz Stryjewski.
Następny mecz Mławianka Mława zagra u siebie w sobotę (19 września) z CK Troszyn.





