
Wyobraź sobie taki telefon: ktoś przedstawia się jako pracownik banku i pyta, czy przed chwilą zlecałeś przelew na kilka tysięcy złotych. Nie zlecałeś. Rozmówca brzmi spokojnie, zna twoje nazwisko, mówi, że jeszcze da się zatrzymać transakcję. Musisz tylko wykonać kilka czynności.
Właśnie to „tylko” powinno zwrócić uwagę. Za chwilę może paść prośba o kod, instalację aplikacji albo przelanie pieniędzy na wskazany rachunek. Wszystko pod pretekstem ich ratowania.
Łatwo powiedzieć, że nigdy byś tego nie zrobił. Trudniej zachować dystans, kiedy ktoś przekonuje cię, że oszczędności właśnie znikają, a ty masz minutę na decyzję.
Najpierw rozmówca daje ci powód, żeby go słuchać
Takie oszustwo nazywa się vishingiem. Technologia może pomagać przestępcy, ale ogromną część pracy wykonuje sama rozmowa. Ktoś przedstawia problem, wzbudza niepokój, a następnie oferuje rozwiązanie. Przy okazji próbuje nie dopuścić do tego, żebyś sprawdził jego historię.
Nie zawsze chodzi o bank. Dzwoniący może udawać policjanta, pracownika urzędu lub operatora. Raz straszy utratą pieniędzy, innym razem wykorzystaniem twoich danych. Powód ma brzmieć na tyle poważnie, żebyś odłożył inne sprawy.
W poradniku BGK o vishingu opisano również podszywanie się pod numer telefonu, czyli spoofing. Dlatego sam numer widoczny na ekranie nie potwierdza tożsamości rozmówcy. Znajome nazwisko czy kilka poprawnych danych także nie wystarczają.
Nie musi zdobyć wszystkiego naraz
Czasem celem są dane osobowe. Rozmówca prosi o PESEL, adres lub dane dokumentu, rzekomo w celu potwierdzenia tożsamości. Innym razem chce uzyskać dostęp do bankowości albo przekonać cię do samodzielnego wysłania pieniędzy.
Sam PESEL zwykle nie wystarcza do wyłudzenia kredytu. Nie zmienia to faktu, że kolejne informacje ułatwiają podszywanie się pod właściciela danych. Jeżeli już je ujawniłeś, pomocny może być poradnik co, jeśli ktoś zna mój PESEL.
Najbardziej niebezpieczny moment bywa zupełnie zwyczajny: przychodzi SMS, a człowiek po drugiej stronie prosi o odczytanie kodu. Tymczasem wiadomość może dotyczyć przelewu albo aktywacji dostępu na nowym urządzeniu. Czytaj jej pełną treść. Nie potwierdzaj operacji, której sam nie zlecałeś.
Hasła do bankowości, PIN-u do karty i kodów autoryzujących transakcje nie przekazuj osobie dzwoniącej. Opowieść o pilnej kontroli bezpieczeństwa niczego tutaj nie zmienia.
„Bezpieczne konto” powinno zakończyć rozmowę
Bank nie potrzebuje przelewu na rachunek podany przez nieznajomego, żeby uratować twoje oszczędności. Jeżeli słyszysz takie polecenie, przerwij połączenie. To samo zrób, gdy ktoś każe wypłacić gotówkę i przekazać ją rzekomemu funkcjonariuszowi.
Drugim sygnałem jest prośba o instalację programu do zdalnego dostępu lub udostępnienie ekranu. Takie narzędzia mają legalne zastosowania, ale w tej sytuacji mogą odsłonić informacje potrzebne do przejęcia pieniędzy. Zakres dostępu zależy od aplikacji i przyznanych uprawnień.
Nie zakładaj więc, że samo patrzenie na ekran jest nieszkodliwe. Możesz właśnie pokazywać dane, których normalnie nikomu byś nie wysłał.
Karta SIM nie przechodzi do oszusta od samej rozmowy
Wyłudzenie duplikatu SIM to osobny etap, wymagający przejścia lub obejścia procedur operatora. Nie wystarczy po prostu znać czyjś PESEL i zadzwonić z prośbą o kartę.
Jeżeli jednak oszust przejmie twój numer, może odbierać SMS-y przeznaczone dla ciebie. To zagraża usługom wykorzystującym ten kanał do uwierzytelniania, choć nie oznacza automatycznego dostępu do każdego konta.
Zastrzeżenie PESEL-u pomaga również tutaj: operator sprawdza jego status przed wydaniem duplikatu SIM. Nagłą utratę usług telefonicznych warto wyjaśnić, zwłaszcza gdy towarzyszą jej nieznane powiadomienia z banku.
Najlepsza odpowiedź nie wymaga dyskusji
Nie musisz udowadniać rozmówcy, że jest oszustem. Wystarczy powiedzieć, że skontaktujesz się z bankiem samodzielnie, i zakończyć połączenie. Numer weź z karty, oficjalnej aplikacji lub znanej ci strony banku. Nie korzystaj z numeru podyktowanego podczas podejrzanej rozmowy.
Pytanie o nazwisko i numer sprawy niewiele daje, jeśli później nie sprawdzisz tych informacji niezależnie. Oszust też potrafi podać nazwisko. Nie musisz przepraszać za rozłączenie ani tłumaczyć, dlaczego masz wątpliwości. Sprawdzenie sprawy osobnym telefonem jest rozsądniejsze niż dalsza rozmowa z kimś, kto próbuje kierować każdym twoim krokiem.
Zastrzeż również PESEL. Usługa jest bezpłatna, dostępna między innymi w mObywatelu i ogranicza ryzyko określonych wyłudzeń. Nie zatrzyma jednak przelewu, który wykonasz pod wpływem manipulacji. Tych dwóch spraw nie warto ze sobą mylić.
Jeśli już podałeś kod albo wysłałeś pieniądze
Skontaktuj się natychmiast z bankiem oficjalnym kanałem. Powiedz konkretnie, co przekazałeś i jakie operacje wykonałeś. Bank ustali, co trzeba zablokować i czy można jeszcze podjąć działania dotyczące przelewu. Odzyskania pieniędzy nie da się obiecać.
Jeśli instalowałeś program do zdalnego dostępu, odłącz urządzenie od internetu i do kontaktu z bankiem użyj innego, zaufanego sprzętu. Zachowaj wiadomości oraz potwierdzenia transakcji, a podejrzenie przestępstwa zgłoś policji.
Nie trać czasu na wyrzucanie sobie, że rozmowa brzmiała wiarygodnie. Właśnie na tym polegała. Teraz liczy się przerwanie kontaktu i zabezpieczenie tego, do czego oszust mógł uzyskać dostęp.
(artykuł sponsorowny)
